25.04.1930. Wielki pożar Przeworska

Pierwszym, który zauważył pożar miał być posterunkowy Franciszek Piasek. On zaalarmował miejscową straż pożarną. Katastrofalny pożar Przeworska który wybuchł o północy z 25 na 26 kwietnia 1930 roku był największym kataklizmem, jaki dotknął to miasto w okresie międzywojennym.

W następnych dniach o pożarze, który szczególnie dotknął północną pierzeję tutejszego rynku, rozpisywały się krajowe i polonijne nawet gazety. „W dzielnicy żydowskiej spłonęło doszczętnie 45 domów. Przerażeni mieszkańcy zdołali w bieliźnie tylko ujść życiem” – donosił krakowski „Ilustrowany Kuryer Codzienny”, największy wówczas dziennik w kraju. Jego korespondent informował, że rozprzestrzeniający się z ogromną szybkością pożar wybuchł w domu Sary Wein. Ukazujący się w Nowym Jorku „Przegląd Tygodniowy” w iście sensacyjny sposób, z wyraźną przesadą donosił na pierwszej stronie wielkimi literami: „43 Domy Mieszkalne Spłonęły! Pożar w Polsce Pozbawił Dachu 700 Osób. Ogień wszczął się od świec zapalonych w Synagodze Przeworskiej”, błędnie informując, iż do pożaru doszło w czasie nabożeństwa, w żydowskiej świątyni, tymczasem zaprószenie ognia miało miejsce na posesji sąsiadującej z bożnicą.

pożar w Przeworskpożar w Przeworsku

Szybko okazało się, że miejscowa straż pożarna, wsparta strażą z cukrowni nie jest w stanie sobie poradzić z rozprzestrzeniającym się błyskawicznie ogniem. Nad ranem dojechały kolejne wozy z Łańcuta, Jarosławia, Przemyśla i Rzeszowa, którym udało się opanować żywioł.  Do ratowania ludzi i dobytku zaangażowano kompanię wojska. Na miejsce szybko wraz z  podwładnymi przybył wojewoda lwowski Wojciech Gołuchowski, który nakazał wypłacić najbardziej poszkodowanych kwotę 8 tysięcy złotych. Oficjalne dane cytowane przez prasę mówiły o 13 zniszczonych, murowanych domach w rynku i 30 dalszych zabudowaniach w sąsiedztwie. Liczbę poszkodowanych szacowano na ponad 300 osób, głównie Żydów, straty na niebagatelną wówczas kwotę nawet 500 tysięcy złotych. O ile nieruchomości były ubezpieczone, o tyle największe szkody ogień poczynił w zgromadzonych towarach.  Spłonęły m.in. dwa wagony pszenicy i żyta w składzie Spiglena.

pożar w Przeworsku

Pożar był ogromnym ciosem dla miasta, dotkniętego jak wiele innych kryzysem gospodarczym. Szczególnie ucierpiała żydowska biedota. Część mieszkańców wyznania mojżeszowego zdecydowała się na  opuszczenie Przeworska, miejscowa szkoła zanotowała w swej kronice, że naukę przerwała część żydowskich dzieci. Władze miasta szybko wyciągnęły wnioski z dramatu. Jasne było, że zawiodła ochrona przeciwpożarowa. W czasie pożaru brakowało np. wody do gaszenia ognia, którą ściągano z odległej Mleczki, nie było odpowiedniego sprzętu ratowniczego. Stąd też już w następnym roku, w marcu, radni uchwalili Rada Miejska rozpoczęcie budowy wieży wodnej z rurociągami i hydrantami, która miała zapobiec podobnym niespodziankom w przyszłości.

źródło: podkarpackahistoria.pl / U.M Przeworsk

.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.